Strona główna forum Słucham muzyki klasycznej Dyskusja ogólna

Wszystko co interesuje słuchaczy muzyki klasycznej; tematy, które nie pasują do innych działów

Recenzje utworów klasycznych

Postprzez schubertpączek » czwartek, 26/11/15, 15:38

Z racji tego że kiedyś już jedną krótką napisałem, to założę sobie ten temat w razie czego jak mnie najdzie ochota na dokładniejsze opisanie jakiegoś i was jak najdzie oczywiście. Fakt że trzeba się wysilić trochę lirycznie i użyć wyobraźni pewnie wielu zniechęca. Nie będę tu poruszał spraw technicznych, a tylko wrażeniowe bo przecież o to chodzi.

Wiele symfonii ostatnio mi się spodobało ale ta jest wyjątkowa.
Ignacy Feliks Dobrzyński - Symphony No. 2 "Charakterystyczna" (1834)
W szerszym opisie pod utworem jest napisane dużo więcej o samym utworze ale ogólnie chodzi o ducha polskiej muzyki.
Czy taką symfonię skomponowałby właśnie Chopin gdyby mógł?
Symfonia jest wielka moim zdaniem, niesamowicie pompatyczna choć cała ta powaga została w zabawny sposób zbanalizowana do muzyki ludowej, przeróbka Krakowiaka w IV części bądź jak kto woli piosenki "Chłopcy radarowcy" to po prostu czysta moc i niezwykła energia.
Wstęp symfonii dość łagodny (choć z zacięciem) i entuzjastyczny, zapowiadająca się przygoda która z każdą minutą staje się bardziej żywsza i namacalna. I tak mniej więcej do połowy kładziony jest nacisk na jeden motyw, który kończy II część.
II część otwiera nieco skryty świat gdzie klarneciki, flety i podobne zapoczątkowują drogę. Za chwile jednak robi się przyjaźnie i miło. Słychać salonowe i melodyczne brzmienia konkretne dla tych lat. III część to już polskie elementy ludowe, choć czy niezależny słuchacz by to wypatrzył? Wątpię. Lecz IV część nie pozostawia obojętnym, to już nie pora na picie kawki czy herbaty. Śmiało wyrywa z fotela i nadaje rozpęd, tu już w sposób dobitny zaznaczono polskiego ducha: rytmika błysków i skoków, nawet operowa atmosfera. Tak kończy się ta symfonia. Całość jest mimo wszystko ładna, spójna i przystępna dla zwykłego słuchacza, nie nudzi i nie odbiega w klimacie do jakiś dziwnych obszarów.
https://www.youtube.com/watch?v=WYBwPrLmdpg
Avatar użytkownika
schubertpączek
Znawca
Znawca
 
Posty: 813
Rok urodzenia: 1988

Re: Recenzje utworów klasycznych

Postprzez schubertpączek » piątek, 27/11/15, 14:33

To może jak już rozpoczęliśmy to drugi toast!
A więc tym razem przeniosę się o jakieś 100 lat do przodu i postanowię opisać symfonie dość znanego Duńskiego kompozytora czyli:
Carl Nielsen: Symphony No.5 (1921-1922)
To już modernizm żyjący swoim światem. Prawdziwa tęcza i pomarańczowe niebo podczas gdy na drugim horyzoncie przychodzi burza. Już od początku kompozytor próbuje zaaranżować strach - od spokoju po wrogi marsz, dźwięki starych telefonów, urywane nagle w pośpiechu jakby spadły wręcz dzwoniące z półki. Kompozytor nawiązuje też do jakiejś idylli, pięknej krainy lub wielkiej radości, trwa to dłuższe chwile potęguje się. Tak wygląda pierwsza połowa symfonii.
Później mamy perkusję, niezwykle rytmiczną i żywą, pobudzoną i wręcz szaloną. Staje się wręcz irytująca ale nagle...
ulga, euforia i latające ptaszki. Jednak ciągle niespokojnie, nie ma ciszy. Złowroga dotychczas perkusja nagle cichnie, przygasa jakby wieńcząc dzieło. Niespodziewania pojawiają się elementy jakby egzotycznego klarnetu, widać z daleka maszerujące oddziały Legii Cudzoziemskiej gdzieś na pustyniach Libanu. Wszystko oddala się i cichnie.
Kolejna część jest absurdalna - szaleńcza ekscytacja w złym tonie. Pojawia się szybko znajomy spokój - chodź, chodź, nie gaś go kompozytorze! Na nic jednak prośby. Teraz wprowadza jakieś potwory, jednak nie gryzą one, są w bezpiecznej odległości, nie napastują słuchacza bezpośredniością. Końcówka jednak staje się nijaka, kompozytor próbuje wpleść jakieś romantyczne sentencje które jakby się "nie udają", robi się nużąco. Sam koniec jednak uspokaja
lecz jakby od niechcenia, jednak znowu robi się głośniej i dziwaczniej. Podsumowując nie jest to symfonia łatwa ani specjalnie lekka, jednak jej różnorodność potrafi zaciekawić.
https://www.youtube.com/watch?v=y6o3JnyVRCw
Avatar użytkownika
schubertpączek
Znawca
Znawca
 
Posty: 813
Rok urodzenia: 1988

Re: Recenzje utworów klasycznych

Postprzez schubertpączek » niedziela, 20/12/15, 17:37

Moja kolejna recenzja będzie dotyczyła symfonii której już wcześniej słuchałem jednak nie spodobała mi się.
Czy teraz będzie inaczej? To się za chwilę okaże. Napisał ją nasz sąsiad z Czech -
Karel Husa w 1953 roku jako swoją pierwszą symfonię. Zatem włączam to dzieło i nie dzieje się dosłownie nic, senny oniryzm bez żadnego wyrazu. Tylko przez pierwsze minuty, później mamy do czynienia z czymś dziwnym jednak znajomym, orkiestra jest stonowana na swojskość czasów i po pierwszej linii ognia jest naprawdę dużo kontemplacyjnej ciszy, z tego też składa się utwór w dalszych minutach - napięcie i cisza.
Momentami odczuwalne jest szybowanie w chmurach - oglądanie złego świata, dużo zgorzknienia lecz jest to typowe dla powojennych nastrojów w muzyce poważnej. Intrygujące są dźwięki pojedynczych skrzypiec lub wiolonczeli.
Druga część to dużo przewlekłej ciszy, przeplatanej łagodnymi, niewinnymi dźwiękami. Jest też charakterystyczna dla późniejszych i ubiegłych lat harfa. Kompozytor próbuje nadać formie dzieła rytmikę i kształt lecz wychodzi to naprawdę "amatorsko"? Jeden nazwie to kiczem, drugi ładnym kiczem inny niedostępną sztuką.
Tak czy inaczej koniec jest dla mnie przesadnie dramatycznie bezsensowny choć technicznie świetny.
Symfonia jest dziełem przeznaczonym zdecydowanie dla kustoszy muzyki klasycznej, nie dla codziennego słuchania.

https://www.youtube.com/watch?v=GktFOmOs_Kw
Avatar użytkownika
schubertpączek
Znawca
Znawca
 
Posty: 813
Rok urodzenia: 1988

Re: Recenzje utworów klasycznych

Postprzez schubertpączek » środa, 20/01/16, 15:57

Dlaczego nikt nic nie recenzuje? Co mieliście z wypracowań w szkole? Ja 2/3 bo mnie tematy nudziły, a tu mamy nasze muzyczne tematy. Gdy odsłuchałem to, to było wejściem i przemową samego kompozytora który w swej kompozycji zostawił ślad nie muzyki, nie nawet perfekcji bo perfekcja to rzecz względna a pytań - jak tak można komponować, i jak tak można grać?
August Winding - Concert Allegro in C-minor for piano and orchestra Op.29 (1875)
Oceniam tylko same allegro, oczywiście całych jak i innych koncertów też będę słuchać ale weźmy tylko to, zatem włączmy...
Co chciał polecić nam ten duński kompozytor i nauczyciel oraz dyrygent?
Jakże niewinny początek, jakże prosty i wyważony. Nic to, fortepian z miodu i gorzkiego bzu - typowy romantyzm.
Ale 3 minuta to już nieustanny taniec nut w pięknej melodii orkiestry. Skojarzenie ze stylem Mendhelsona tudzież innym światowcem tej epoki. Niepodważalna harmonia i naciski stopniowane jak najlepiej skrojony mundur.
Utwór zdecydowanie obrazuje jakąś emocjonalną sytuacje, czuć skrywaną pompatyczność i powagę która nadchodzi coraz bardziej. Przypomina zaklętą poezje w słowach. Pojawia się radość poprzez orkiestrę, złudna jednak gdy w ostatnie minuty wchodzi fortepian - on odbierze jej wszystko, orkiestra będzie już tylko za nim cicho łkać.
Prawdę mówiąc orkiestry już tam nie - fortepian ją zastąpił, i wszystko inne zastąpił - zrobiła się fortepianowa symfonia jednak to orkiestra wieńczy koniec allegro i to jest najbardziej genialne w jego myśli, że mógł w ogóle już jej nie używać bo tak to zrobił że nie czuć różnicy między nią, a fortepianem i w zasłuchaniu można powiedzieć - to fortepian był. Co można powiedzieć o całości tego fragmentu? Minorowy, poezyjny styl, kunszt kompozycji.
Muzyka pisana w wielkim rozmachu dla każdego słuchacza lubiącego muzykę poważną.

https://www.youtube.com/watch?v=nqKB1bo3qNY
Avatar użytkownika
schubertpączek
Znawca
Znawca
 
Posty: 813
Rok urodzenia: 1988

Re: Recenzje utworów klasycznych

Postprzez Madame Glissando » środa, 20/01/16, 16:18

A weź zrecenzuj to:

Ciekawa jestem Twojej opinii... 8)
Avatar użytkownika
Madame Glissando
Erudyta
Erudyta
 
Posty: 1102
Skąd: gdzieś w Polsce
Płeć: kobieta

Re: Recenzje utworów klasycznych

Postprzez schubertpączek » środa, 20/01/16, 16:23

Ale to jakiś poważny utwór czy jak?
Avatar użytkownika
schubertpączek
Znawca
Znawca
 
Posty: 813
Rok urodzenia: 1988

Re: Recenzje utworów klasycznych

Postprzez Madame Glissando » środa, 20/01/16, 16:28

Tak, klasyczny.
V Symfonia Galiny Ustwolskiej (1919-2006)
Avatar użytkownika
Madame Glissando
Erudyta
Erudyta
 
Posty: 1102
Skąd: gdzieś w Polsce
Płeć: kobieta

Re: Recenzje utworów klasycznych

Postprzez schubertpączek » środa, 20/01/16, 16:56

Podoba mi się, mimo iż prowincjonalne, chłopskie. Do czego można to porównać, do litanii butów? Takie odgłosy były charakterystyczne dla podłóg w rosyjskich/polskich wsiach i domach i ówczesnego, często drewnianego obuwia z podeszwą.
Kiedy ona to skomponowała? Wyraża to też odchodzenie staruszków, bardzo powolne: naturalną, oczekiwaną śmiercią.
Utwór oschły, akcenty muzyczne charakterystyczne dla lat mocno powojennych. Głośne pukanie w drzwi może też oznaczać czystki stalinowskie i wywóz ludzi.
Avatar użytkownika
schubertpączek
Znawca
Znawca
 
Posty: 813
Rok urodzenia: 1988

Re: Recenzje utworów klasycznych

Postprzez Madame Glissando » środa, 20/01/16, 18:01

schubertpączek napisał(a): dla lat mocno powojennych.

Oj mocno - 1989/90.
Nie wiem, co miała na myśli, gdy to pisała.Czytałam, że jej utwory, pomimo wykorzystania tekstów modlitw, wcale nie są religijne.
Ogólnie to bardzo specyficzna twórczyni...
Avatar użytkownika
Madame Glissando
Erudyta
Erudyta
 
Posty: 1102
Skąd: gdzieś w Polsce
Płeć: kobieta

Re: Recenzje utworów klasycznych

Postprzez Winicjusz » środa, 20/01/16, 19:18

Utwór bardzo oryginalny, błyskotliwy, niesie głęboki przekaz emocjonalny - może go odkryć tylko wytrawny słuchacz... a tak na poważnie to jest to kolejny utwór, który jest zaliczany przeze mnie do grupy pt. "dźwięki z psychiatryka", a konkretnie z tej części, gdzie leżą bardzo ciężkie przypadki na silnych lekach :zly:
Avatar użytkownika
Winicjusz
Miłośnik
Miłośnik
 
Posty: 91
Płeć: mężczyzna
Rok urodzenia: 1995

Re: Recenzje utworów klasycznych

Postprzez Madame Glissando » środa, 20/01/16, 22:49

Medyk, rozumiem Twoje zdanie :) Jednakże nie byłabym w wyrażaniu opinii aż tak radykalna.
Nie jestem fanką tego typu muzyki, ale uważam, że ciekawie jest czasem takiej posłuchać. Chociaż przecież zakochać się w tym nie można... ;)
Dla mnie przytoczony utwór jest dość hipnotyzujący... Traktuję go jednak tylko jako ciekawostkę.
Avatar użytkownika
Madame Glissando
Erudyta
Erudyta
 
Posty: 1102
Skąd: gdzieś w Polsce
Płeć: kobieta

Re: Recenzje utworów klasycznych

Postprzez schubertpączek » czwartek, 21/01/16, 19:49

Pomiędzy utworem a dźwiękami jest duża różnica. Muzyka to efekt dźwięków. Można zaimprowizować koncert Beethovena ze stukania łyżeczkami i to będzie już utwór ze względu na muzykę, ale samo stukanie nimi to nie utwór.
To nieco głębokie. :kontent:
Avatar użytkownika
schubertpączek
Znawca
Znawca
 
Posty: 813
Rok urodzenia: 1988

Re: Recenzje utworów klasycznych

Postprzez schubertpączek » wtorek, 23/02/16, 14:50

Dziś postanowię zrecenzować słynną Toccata and Fugue in D minor Bacha.
Pytań jest parę - dlaczego posłużyła za motyw do filmu Drakuli, dlaczego budzi strach i czym kierował się Bach komponując ją? Szczerze przyznam że choć motyw brzęczał mi w uszach od kiedyś tam to dopiero dziś wysłuchałem jej całej i to z chęcią. Dlaczego jest tak wyjątkowa na tle innych toccat i fug?
Utwór stworzony pomiędzy 1703 i 1707 rokiem - autentyczną epoką legend, zjaw, duchów, przeróżnych widziadeł, czarownic i wierzeń w wampiry. Powiemy jednak - muzyka baroku nie odzwierciedlała tych obaw - to prawda.
Więc w czym rzecz? Wnikliwym uchem wielu ludzi może rzec iż muzyka J.S Bacha to niekiedy czyste objawienie, monumentalizm spirytystyczny, czy apokaliptyczny - momentami, gdyż jego muzyka jest przede wszystkim prostotą i pięknem brzmień. Więc skąd ta groza? Czy być może tylko utarło się ten utwór za sztandarowo straszny i nie dla dzieci, bo fakt iż słuchany późną porą nie jest on dla małych dziewczynek. Zacznijmy od początku, organy kościelne same z siebie są instrumentem wielkim i majestatycznym gdy są odpowiednio użyte - Bach postanowił użyć ich maksymalnie.
Jednak po słynnym wejściu następuje przepiękna i szybka rytmika dla tego stylu, w kontrolowanej* jakby harmonii jest nam dostarczany efekt chaosu, pośpiechu i nikczemności, momenty sadyzmu.
Kontrolowanej* - dlaczego kontrolowanej, właśnie ja tu mam wrażenie iż Bach doznawał wyjścia spoza ciała do późniejszych epok, zauważmy że połowa utworu to zgrabna melodyjka niepasująca do niczego ale już dalej...
słychać to skomplikowanie Bachowskie, te nowości nie do baroku podobne, udało mu się stworzyć za pomocą organów wrażenie wielkiej symfonii w duchu późniejszych np Berlioza, Wagnera - majestatycznej, wzniosłej.
I przez to jest to straszne, przez to jest to wielkie moim zdaniem.
https://www.youtube.com/watch?v=7JQXgn-cubQ
Avatar użytkownika
schubertpączek
Znawca
Znawca
 
Posty: 813
Rok urodzenia: 1988

Re: Recenzje utworów klasycznych

Postprzez schubertpączek » niedziela, 27/03/16, 13:28

Dziś pokuszę się o recenzję 3 sonaty fortepianowej pana Scriabina skomponowanej między 1897 i 1898 rokiem.
Zabawne jak człowiek - w tym wypadku sam kompozytor - odczuwał to co działo się w jego życiu między tym co tworzył.
W tym samym roku poślubił swoją żonę zadedykował jej fragment jakiegoś koncertu i zaraz po tym udali się do Paryża gdzie pracował właśnie nad tą sonatą. Po ukończeniu nazwał to dzieło "Gothic" - ewokująca impresja ruin zamku (odniesienie do małżeństwa?)
Ale po kilku latach zmienił tytuł na nieco bardziej prostszy mniej więcej "Stan duszy" - "States of the Soul".
Aleksander miał w zwyczaju nadawać literackie opisy do swoich dzieł, jakie nadał tej?
Proszę:

"[First movement, Drammàtico:] The soul, free and wild, thrown into the whirlpool of suffering and strife.
[Second movement, Allegretto:] Apparent momentary and illusory respite; tired from suffering the soul wants to forget, wants to sing and flourish, in spite of everything. But the light rhythm, the fragrant harmonies are just a cover through which gleams the restless and languishing soul.
[Third movement, Andante:] A sea of feelings, tender and sorrowful: love, sorrow, vague desires, inexplicable thoughts, illusions of a delicate dream.
[Finale, Presto con fuoco:] From the depth of being rises the fearsome voice of creative man whose victorious song resounds triumphantly. But too weak yet to reach the acme he plunges, temporarily defeated, into the abyss of non-being."

Kto chce niech sobie to przetłumaczy i rozumie jak pragnie ale chodzi tu ogólnie o cierpienie egzystencjalne, głębokie uczucia, nihilizm i popadnięcie w niebyt. Można by rzec - nic pozytywnego, same smuty i dramaty chciał Scriabin przedstawić słuchaczom. Za wykonanie i interpretacje tej sonaty wziął się także jakże lubiany i kochany przez wszystkich pan Gould :)
Co to oznacza? Oznacza to oczywiście coś nietypowego jak zawsze - Glenn oświadczył że wykona wszystkie jego sonaty ale rozmyślił się i wykonał tylko dwie w tym właśnie tą. I właśnie odrzucając pierwotną wizję Scriabina, skupię się na swojej własnej i subiektywnej w efekcie wysłuchania interpretacji Goulda. Więc zaczynajmy.

1 część:
Nieśmiało mogę rzec że pierwsze minuty przypominają mi piękny wypoczynek i spacer nad brzegiem ciepłego morza gdzieś w Grecji. Delikatne powiewy wiatru który nawet gdy chce się troszkę wzmóc nie robi i tak nic większego.
Później jakaś poetycka, poważna rozmowa w której jednak nie ma tonu dominacji, to raczej zdecydowana wymiana zdań w przyjaznej formie zakończona tak jak kończy się rozmowy które zanikają.

2 część
Bardzo fajne, przypomina jakiś mazurek.

3 Cześć
Zaczyna się romantycznie, bardzo nastrojowy, kontemplacyjny klimat. Nie ma tam zrozumienia, jest za to głębia, słychać innowacyjne motywy. Rodzaj pewnego płaczu jest w niej zawarty ale równie dobrze można znaleźć tam chwile wytchnienia do miłych wspomnień. Zaczyna robić się jednak zbyt ciasno i denerwująco, tłumnie. Momentami nużąco i brzmi jak sztandarowy anty-przykład dla zachęcania do słuchania muzyki klasycznej. Tak to wygląda moim zdaniem.

https://www.youtube.com/watch?v=192QwBLWXaU
Avatar użytkownika
schubertpączek
Znawca
Znawca
 
Posty: 813
Rok urodzenia: 1988

Re: Recenzje utworów klasycznych

Postprzez schubertpączek » sobota, 9/04/16, 18:02

Ile Japońszczyzny jest zawarte w niekonwencjonalnej sztuce niemieckiego ważenia piwa, a ile sushiwoatości potrafią wykrzesać z siebie ludy słowiańskie ze złowionych ryb? Zero. I tak też wygląda koncert wiolonczelowy pana Takashi Yoshimatsu "Centaurus Unit" z roku 2003

Po prostu go włączam i... ujrzałem spadającą gwiazdę prosto w ciepły, letni ocean, a gwiazdkę tą połknął wieloryb, po czym mrugnąwszy swoim wielkim okiem spokojnie usunął się w swoją morską głębię. Co tu dużo mówić, w życiu nie wpadłbym na tak znakomite pierwsze 20 sekund z tego koncertu. Motyw co prawda świetny ale z tego co słyszałem wielokrotnie używany wcześniej niekoniecznie w muzyce filharmonicznej, a do kina np. Bo z telewizją właśnie związany jest ten koncert z tego co się później okazuje. Kompozytor coraz śmielej akcentuje do kina, z boku gdzieś pozostawiając piękne symbole i wstawki azjatyckiej muzyki czy nawet pojedynczych instrumentów, a nawet zaczerpek muzyki 19 wiecznej więc brzmi to zdecydowanie zachodnio i dobrze bo jak napisałem na początku zachód nie ma nic do Azji, z tym że nie była to krytyka zachodu, a pochwalstwo dla wschodu który potrafi czerpać z dorobku zachodu. Oczywiście zachód też potrafi tyle, że mniej - to tylko taki żart kulturowy :)
Obok kosmicznych dźwięków i galaktycznych odcieni w muzyce, czasami tak wyraźnych jak świadomość mózgu po kilku kieliszkach sake zauważamy po 10 minutach coś dziwnego - azjatycki film akcji. Teatralne szuranie - wow - efekt na plus, jakiś moment pościgu, wszystko zakrapiane chaosem orkiestry naprawdę nie pożałowanym. Mimo wszystko jest ładnie, więc można pomyśleć jak on to zrobił.

Druga część to zdecydowanie wejście do jakiegoś klasztoru mnichów Shaolin. Nie wiem czy on szarpie za struny czy to gitara albo ma to za zadanie jakąś gitarkę azjatycka imitować, nie znam się dobrze. Prawdę mówiąc mnie trochę to przynudza i nie pomagają za bardzo słodkie akcenty z deseru ryżowego w czekoladzie jaki tam słyszymy.
Z niecierpliwością czekam na rozwój... i oto jest. Nie, znowu nostalgia, tym razem jednak urzekająca, piękna można rzec, niczym jak z baśni, z cudownej krainy. Piękna gra wiolonczeli, teraz ona głównie mówi.

Ostatnia część jest naprawdę przystępna i atrakcyjna. Podsumowując jest to bardzo ładny, oryginalny koncert, gdzie kompozytor zachował elementy kulturowe, przy całej fascynacji zachodnią estetyką, i jak na 2003 rok brzmi to raczej romantycznie i emocjonalnie niż modernistycznie, zresztą słuchacza to i tak ma nie obchodzić. Polecam każdemu :)

https://www.youtube.com/watch?v=ANzcIon2h0s
Ostatnio edytowano sobota, 9/04/16, 21:21 przez schubertpączek, łącznie edytowano 1 raz
Avatar użytkownika
schubertpączek
Znawca
Znawca
 
Posty: 813
Rok urodzenia: 1988

Następna strona

Powrót do Dyskusja ogólna




cron