Strona główna forum Muzyka klasyczna Wykonawcy

Wszystko o specjalistach w sferze wykonawczej muzyki klasycznej: zespołach orkiestrowych, dyrygentach, pianistkach, skrzypaczkach, wiolonczelistach, itd.

GLENN GOULD (1932-1982)

Postprzez orvokki » środa, 24/04/13, 10:38

co sądzicie o jego wykonaniach? mówi się o nim, że był trochę autystyczny ;) ja osobiście bardzo lubię jego wykonania utworów beethovena, nabierają wtedy zupełnie niespodziewanej klarowności.... mówi się, ze gould we wszystkim szukał polifonii i chyba coś w tym jest...

poniżej część 3cia (allegretto) sonaty nr 17 LvBeethovena

http://www.youtube.com/watch?v=5yT0iCRO838
"Trzeba być kimś, jeśli chce się uchodzić za coś..." Ludwig van Beethoven
orvokki
Miłośnik
Miłośnik
 
Posty: 131
Skąd: LESOK
Płeć: kobieta

Re: GLENN GOULD (1932-1982)

Postprzez kamski » czwartek, 25/04/13, 00:39

Uwielbiam jego legendarne nagranie "Wariacji goldbergowskich" z 1981 roku. Wykonane w dużo wolniejszym tempie niż wersja z 1955, jakby grane przez zupełnie kogoś innego:
http://www.allmusic.com/album/bach-the- ... 0001852244

Był artystą i człowiekiem bezkompromisowym, kontrowersyjnym. Różnych opinii o jego pierwszym koncercie Brahmsa (pod batutą Bernsteina)słyszałem chyba z trzy tuziny....

Może i autystyczny. miał swoje odchylenia, na przykład panicznie obawiał się zarazków i kiedy tylko mógł ubierał rękawiczki.
Avatar użytkownika
kamski
Meloman
Meloman
 
Posty: 233
Płeć: mężczyzna

Re: GLENN GOULD (1932-1982)

Postprzez orvokki » sobota, 27/04/13, 22:56

ja tam uwielbiam obie wersje wariacji "gouldbergowskich" ;) chociaż zważywszy, że miały w swoim założeniu uśpić pana hrabiego keyserlinga, pewnie póżniejsza wersja jest bardziej zbilżona do ideału...
"Trzeba być kimś, jeśli chce się uchodzić za coś..." Ludwig van Beethoven
orvokki
Miłośnik
Miłośnik
 
Posty: 131
Skąd: LESOK
Płeć: kobieta

Re: GLENN GOULD (1932-1982)

Postprzez orvokki » sobota, 11/05/13, 23:13

Mistrz Gould o swoim krzesełku ;))

http://www.youtube.com/watch?v=5SHtyGc8pfk
"Trzeba być kimś, jeśli chce się uchodzić za coś..." Ludwig van Beethoven
orvokki
Miłośnik
Miłośnik
 
Posty: 131
Skąd: LESOK
Płeć: kobieta

Re: GLENN GOULD (1932-1982)

Postprzez orvokki » sobota, 8/06/13, 21:55

glenn gould opowiada o js bachu. ciekawy dokument. (wersja niestety angielska)
"Trzeba być kimś, jeśli chce się uchodzić za coś..." Ludwig van Beethoven
orvokki
Miłośnik
Miłośnik
 
Posty: 131
Skąd: LESOK
Płeć: kobieta

Re: GLENN GOULD (1932-1982)

Postprzez orvokki » sobota, 8/06/13, 22:07

i jeszcze trochę nietypowo.... 8)

"Trzeba być kimś, jeśli chce się uchodzić za coś..." Ludwig van Beethoven
orvokki
Miłośnik
Miłośnik
 
Posty: 131
Skąd: LESOK
Płeć: kobieta

Re: GLENN GOULD (1932-1982)

Postprzez DeeDee » niedziela, 23/06/13, 09:46

W muzyce Beethovena najbardziej lubię dzikość, nieokiełznanie, cień i mrok.
Jak dla mnie Gould gra Beethovena zbyt uporządkowanie, zbyt czysto, bez pazura. Choć niewątpliwie wybitnym pianistą był :)
DeeDee
Meloman
Meloman
 
Posty: 456
Płeć: kobieta
Rok urodzenia: 1976

Re: GLENN GOULD (1932-1982)

Postprzez orvokki » niedziela, 11/08/13, 15:18

gould po prostu wszystko interpretowal po swojemu :) czasami utwór na tym zyskiwał, a czasami tracił... posłuchaj nagrania marsza tureckiego w jego wykonaniu, to ciekawe doznanie! ;D

ja osobiście w jego wykonaniach znajduję to, czego często mi brakuje u innych, a mianowicie uporządkowania. nie wszystkie jego interpretacje mi się podobają, ale czasami sposób, w jaki gra pozwala odkryć te elementy utworów, których u innych się w ogole nie wyłapie. za to go cenię. :)

co do beethovena - oczywiście każdy lubi w jego dziełach coś innego. :) ja akurat wcale nie uważam jego muzyki za dziką, bo przecież mimo wszystko "klasykiem był". wniósł wiele świeżości - tu się zgodzę - ale w utworach romantyków było więcej nieokiełznania. aczkolwiek to już dyskusja na wątek o ludwisiu. ;)
"Trzeba być kimś, jeśli chce się uchodzić za coś..." Ludwig van Beethoven
orvokki
Miłośnik
Miłośnik
 
Posty: 131
Skąd: LESOK
Płeć: kobieta

Re: GLENN GOULD (1932-1982)

Postprzez DeeDee » niedziela, 11/08/13, 18:26

Potwierdzam- marsz turecki w wykonaniu Goulda... specyficzny :)
DeeDee
Meloman
Meloman
 
Posty: 456
Płeć: kobieta
Rok urodzenia: 1976

Re: GLENN GOULD (1932-1982)

Postprzez Urlicht » czwartek, 15/08/13, 20:51

orvokki napisał(a):co sądzicie o jego wykonaniach?

Lubię jego mruczenie w tle. Książka, "Romanca na trzy nogi" Katie Hafner, jeszcze bardziej zbliżyła mnie do tego interpretatora dzieł Bacha. Oprócz mnogości informacji o muzyku, znalazłem w niej genezę tego zwyczaju Glenna. Oprócz "Wariacji .." (wolę wersję przedśmiertną) lubię również jego wykonanie "Das Wohltemperierte Klavier".
Urlicht
Znawca
Znawca
 
Posty: 720

Re: GLENN GOULD (1932-1982)

Postprzez orvokki » piątek, 16/08/13, 09:04

no tak :) mi też to mruczenie nie przeszkadza, uważam, że dodaje poczucia, że muzyka jest grana przez żywego człowieka. ;) niektórzy tego nie znoszą i strasznie ich to drażni...

romancę przeczytałam "na wdechu" w jeden dzień, świetna książka, bardzo dużo się dzięki niej nauczyłam, nie tylko o gouldzie. z całą pewnością polecam.
"Trzeba być kimś, jeśli chce się uchodzić za coś..." Ludwig van Beethoven
orvokki
Miłośnik
Miłośnik
 
Posty: 131
Skąd: LESOK
Płeć: kobieta

Re: GLENN GOULD (1932-1982)

Postprzez DeeDee » poniedziałek, 11/11/13, 18:24

Do tej pory lubiłam Bacha a fortepian- niekoniecznie. Dzięki Wam ( i YouTube :) ) odkryłam Goulda.
Nie mogę się go nasłuchać i napatrzeć.

A mruczenie ? jest osobliwe ale i urocze.
DeeDee
Meloman
Meloman
 
Posty: 456
Płeć: kobieta
Rok urodzenia: 1976

Re: GLENN GOULD (1932-1982)

Postprzez Urlicht » poniedziałek, 11/11/13, 19:28

DeeDee napisał(a):Do tej pory lubiłam Bacha a fortepian- niekoniecznie. Dzięki Wam ( i YouTube :) ) odkryłam Goulda.
Nie mogę się go nasłuchać i napatrzeć.

A mruczenie ? jest osobliwe ale i urocze.


Również mnie dopiero Gould na dobre wprowadził w świat fortepianu. Zaś co do mruczenia:

„Zanim skończył cztery lata, jego fascynacja fortepianem skłoniła Florence do udzielania synowi lekcji gry, które jeszcze bardziej cementowały i tak już silną więź między matką i synem; i właśnie podczas tych lekcji talent Glenna stał się jeszcze bardziej widoczny. Aby ów wrodzony talent syna rozwinąć,Flerence, która uczyła również emisji głosu, zachęcała Glenna, by śpiewał wszystko, co gra, zasiewając wówczas ziarno tego, co stało się jego dożywotnim nawykiem”.

Jest to fragment „Romancy na trzy nogi” Katie Hafner w przekładzie Ewy Pankiewicz [Dom Wydawniczy Rebis, Poznań 2010].

W dalszej części książki jest informacja, że Glenn często w ten sposób postępował, gdy fortepian nie był w stanie spełnić jego oczekiwań, nie potrafił z siebie wydobyć tego, czego od niego wymagał instrumentalista . A Gould był bardzo wymagający – jedynie CD 318 (Steinway CD 318)spełniał jego życzenia; do czasu aż tragarze upuszczając fortepian na trwałe go uszkodzili.
Przy okazji polecam tę książkę, która zaznajamia czytelnika nie tylko z Gouldem, ale i z fortepianem jako instrumentem.
Urlicht
Znawca
Znawca
 
Posty: 720

Re: GLENN GOULD (1932-1982)

Postprzez DeeDee » poniedziałek, 11/11/13, 19:38

to ciekawe- właśnie tak odbieram jego "mruczenie" - jako dopełnienie tego co gra.
Rozumiem też, że niektórym może to przeszkadzać :
http://www.youtube.com/watch?v=qB76jxBq_gQ
DeeDee
Meloman
Meloman
 
Posty: 456
Płeć: kobieta
Rok urodzenia: 1976

Re: GLENN GOULD (1932-1982)

Postprzez orvokki » poniedziałek, 11/11/13, 21:51

DeeDee, strasznie się cieszę, że się przekonałaś! :D
"Trzeba być kimś, jeśli chce się uchodzić za coś..." Ludwig van Beethoven
orvokki
Miłośnik
Miłośnik
 
Posty: 131
Skąd: LESOK
Płeć: kobieta

Następna strona

Powrót do Wykonawcy