Strona główna forum Muzyka klasyczna Wykonawcy

Wszystko o specjalistach w sferze wykonawczej muzyki klasycznej: zespołach orkiestrowych, dyrygentach, pianistkach, skrzypaczkach, wiolonczelistach, itd.

Re: KRYSTIAN ZIMERMAN (1956)

Postprzez Madame Glissando » wtorek, 24/10/17, 21:55

MK92 napisał(a):Zauważyłem, że większość moich ulubionych interpretacji koncertów fortepianowych Beethovena, Brahmsa, Chopina, Liszta, Rachmaninowa czy Schumanna pochodzi właśnie od naszego rodaka.

Mam z koncertami podobnie, oprócz Rachmaninowa. Tam wolę Aszkenazego, Weissenberga, albo Yuję Wang.
Avatar użytkownika
Madame Glissando
Wirtuoz
Wirtuoz
 
Posty: 1015
Skąd: gdzieś w Polsce
Płeć: kobieta

Re: KRYSTIAN ZIMERMAN (1956)

Postprzez MK92 » środa, 25/10/17, 00:10

Madame Glissando, co do czterech koncertów fortepianowych Rachmaninowa, to ogólnie Aszkenazi jest ich królem. Jednak drugi koncert c-moll w wykonaniu Zimermana z BSO przebija resztę interpretacji w moim odczuciu. Szkoda, że Zimerman nie zmierzył się z trzecim koncertem d-moll...
Avatar użytkownika
MK92
Słuchacz
Słuchacz
 
Posty: 30
Skąd: Mazowsze
Płeć: mężczyzna
Rok urodzenia: 1992

Re: KRYSTIAN ZIMERMAN (1956)

Postprzez GeorgTelemann » środa, 25/10/17, 00:16

Pozwolę się wtrącić do dyskusji.

Aszkenazi z Previnem czy Haitinkiem? ;)
Avatar użytkownika
GeorgTelemann
Audiofil
Audiofil
 
Posty: 160
Skąd: Wrocław
Płeć: mężczyzna
Rok urodzenia: 2002

Re: KRYSTIAN ZIMERMAN (1956)

Postprzez Madame Glissando » środa, 25/10/17, 18:32

MK92 napisał(a):Madame Glissando, co do czterech koncertów fortepianowych Rachmaninowa, to ogólnie Aszkenazi jest ich królem. Jednak drugi koncert c-moll w wykonaniu Zimermana z BSO przebija resztę interpretacji w moim odczuciu. Szkoda, że Zimerman nie zmierzył się z trzecim koncertem d-moll...


Oczywiście, też bym chętnie posłuchała III koncertu w jego wykonaniu. Ostatnio przekonałam się do tego utworu, bo kiedyś mi nie podchodził. :)
Za to jedynki jak miałam posłuchać (właśnie w wykonaniu Zimermana), tak nie posłuchałam dotychczas ;/

GeorgTelemann napisał(a):Pozwolę się wtrącić do dyskusji.

Aszkenazi z Previnem czy Haitinkiem? ;)


Akurat Racha to słuchałam pod Previnem :D
Aszkenazy+Haitink to dla mnie dotychczas jedynie "Cesarski" Beethovena :ok:

A jak oceniacie tandem Zimerman+Boulez, w koncertach pana Ravela?
Avatar użytkownika
Madame Glissando
Wirtuoz
Wirtuoz
 
Posty: 1015
Skąd: gdzieś w Polsce
Płeć: kobieta

Re: KRYSTIAN ZIMERMAN (1956)

Postprzez Trazom » środa, 25/10/17, 21:29

Zimerman za Schuberta zbiera znakomite recenzje w Guardianie czy Financial Times. Faktycznie - bezwzględna, niemal anatomiczna precyzja w niuansowaniu detali przy użyciu wysublimowanej artykulacji i agogiki, przemyślane, indywidualne kształtowanie fraz, wreszcie nadzwyczajny dźwięk wydobywany z autorskiej klawiatury sprawiają, że płyta jest pozycją obowiązkową. Można na przestrzeni dekad znaleźć interpretacje równie dobre, ale żadna nie brzmi podobnie do tej - tak własny, odrębny, Schubertowski styl wykształcił Zimerman.

Płytę Zimermana z Boulezem bardzo polecam, chyba przede wszystkim za znakomite, totalnie metafizyczne środkowe ogniwo koncertu G-dur Ravela i magiczne miejsca w początkowym Allegramente.

BTW: ani z Haitinkiem, ani z Previnem. Komplet koncertów Racha (nie jestem entuzjastą tych utworów) w wykonaniu Aszkenaziego jest oczywiście bardzo popularny, dość często wznawiany i figuruje zazwyczaj wysoko w różnorakich zestawieniach, jednak po dokładnej analizie porównawczej, w moim odczuciu, wypada blado przy interpretacjach takich mistrzów, jak Argerich, Kapell, Michelangeli, Moiseiwitsch, Horowitz, Gilels, Van Cliburn czy wreszcie przy nagraniu samego kompozytora (choć bodaj żaden z nich nie zarejestrował kompletu). Interpretacje Zimermana cenię również bardzo wysoko - o genialnych zaletach jego gry pisałem tutaj już wcześniej.
FORUM muzyczne:
www.chopin.darmowefora.pl
Trazom
Meloman
Meloman
 
Posty: 301
Skąd: Poznań
Płeć: mężczyzna

Re: KRYSTIAN ZIMERMAN (1956)

Postprzez Madame Glissando » środa, 25/10/17, 21:56

Trazom napisał(a):
Płytę Zimermana z Boulezem bardzo polecam, chyba przede wszystkim za znakomite, totalnie metafizyczne środkowe ogniwo koncertu G-dur Ravela i magiczne miejsca w początkowym Allegramente.


Tak! :ok: Ta środkowa część to cudo...

Trazom napisał(a):BTW: ani z Haitinkiem, ani z Previnem. Komplet koncertów Racha (nie jestem entuzjastą tych utworów) w wykonaniu Aszkenaziego jest oczywiście bardzo popularny, dość często wznawiany i figuruje zazwyczaj wysoko w różnorakich zestawieniach, jednak po dokładnej analizie porównawczej, w moim odczuciu, wypada blado przy interpretacjach takich mistrzów, jak Argerich, Kapell, Michelangeli, Moiseiwitsch, Horowitz, Gilels, Van Cliburn czy wreszcie przy nagraniu samego kompozytora (choć bodaj żaden z nich nie zarejestrował kompletu). Interpretacje Zimermana cenię również bardzo wysoko - o genialnych zaletach jego gry pisałem tutaj już wcześniej.


A Weissenberg z Karajanem? Pierwsze wykonanie II koncertu jakie słyszałam... już nie pamiętam zbyt dobrze, może oprócz tego że ostatnia część mi się niezbyt podobała, zapunktowała dopiero przy Aszkenazym... no i teraz ją lubię bardzo ;D
Avatar użytkownika
Madame Glissando
Wirtuoz
Wirtuoz
 
Posty: 1015
Skąd: gdzieś w Polsce
Płeć: kobieta

Re: KRYSTIAN ZIMERMAN (1956)

Postprzez ZadeR » środa, 25/10/17, 22:41

Madame Glissando napisał(a):A jak oceniacie tandem Zimerman+Boulez, w koncertach pana Ravela?
Bardzo lubię. Muzyka Francuza świetnie brzmi przede wszystkim w tle, nie wymaga ciągłej uwagi.
Dla odmiany kiedyś miałem okazję posłuchać koncertu Ravela w wykonaniu Argerich i tego utworu... nie rozpoznałem ;-) Zupełnie zupełnie inna interpretacja.

Trazom napisał(a):Komplet koncertów Racha (nie jestem entuzjastą tych utworów)
Dlaczego?
Avatar użytkownika
ZadeR
Audiofil
Audiofil
 
Posty: 183
Skąd: Wawa

Re: KRYSTIAN ZIMERMAN (1956)

Postprzez Trazom » czwartek, 26/10/17, 21:27

Cieszę się, Madam, że wspomniałaś o Weissenbergu - fantastyczny, nieco niedoceniany pianista! Zaraz przypomnę sobie jego nagranie Dwójki i Trójki.

Zader - dlaczego? Otóż tak czasem po prostu jest :) Uważam niektóre dzieła Racha - w tym pewne miejsca w koncertach - za nieco grafomańskie, zbytnio nabrzmiałe od nadromantycznego patosu. Emocjonalna pompatyczność jest niestety nad wyraz akcentowana przez większość artystów - szkoda, bo znacznie ciekawsze są elementy modernistyczne, także obecne w tej twórczości - a rzadziej zauważane. Stąd mój zachwyt interpretacjami Kapella czy Horowitza - jak też uwielbienie dla sztuki pianistycznej samego Racha. Podzielam zdanie Łukasza Borowicza, że wśród pianistów wszech czasów niewielu może się z nim równać - kompozytorsko natomiast na takie wyżyny się nie wspiął.
FORUM muzyczne:
www.chopin.darmowefora.pl
Trazom
Meloman
Meloman
 
Posty: 301
Skąd: Poznań
Płeć: mężczyzna

Re: KRYSTIAN ZIMERMAN (1956)

Postprzez MK92 » czwartek, 26/10/17, 21:50

Trazom, zgadzam się z Tobą, że trzeci koncert fortepianowy Rachmaninowa w wykonaniu Horowitza z Mehtą brzmi niesamowicie. Mnie się również ten koncert podoba w wykonaniu Andsnesa z Bringuierem, Pletniowa z Giergijewem, Sokołowa z Kitajenką i oczywiście Argerich z Chaillym ;)
Avatar użytkownika
MK92
Słuchacz
Słuchacz
 
Posty: 30
Skąd: Mazowsze
Płeć: mężczyzna
Rok urodzenia: 1992

Re: KRYSTIAN ZIMERMAN (1956)

Postprzez Trazom » czwartek, 26/10/17, 22:19

Oj, nie wyraziłem się precyzyjnie - miałem na myśli młodego Horowitza, interpretacje z l. 30, 40. i z 1951 r. Ten późniejszy to dla mnie jednak nie to samo.

Co do Sokołowa, ciekawe jest wydane niedawno nagranie Trójki z londyńskich Promsów (DG). Analityczne, z przekonującą narracją.
FORUM muzyczne:
www.chopin.darmowefora.pl
Trazom
Meloman
Meloman
 
Posty: 301
Skąd: Poznań
Płeć: mężczyzna

Re: KRYSTIAN ZIMERMAN (1956)

Postprzez MK92 » czwartek, 26/10/17, 22:40

Rozumiem ;) Ja znam tylko to najbardziej popularne wykonanie Horowitza z lat 70. z Mehtą. To Sokołowa z The Proms muszę w takim razie również poznać :)
Avatar użytkownika
MK92
Słuchacz
Słuchacz
 
Posty: 30
Skąd: Mazowsze
Płeć: mężczyzna
Rok urodzenia: 1992

Re: KRYSTIAN ZIMERMAN (1956)

Postprzez ZadeR » czwartek, 26/10/17, 23:17

Trazom napisał(a):Zader - dlaczego? Otóż tak czasem po prostu jest :) Uważam niektóre dzieła Racha - w tym pewne miejsca w koncertach - za nieco grafomańskie, zbytnio nabrzmiałe od nadromantycznego patosu. Emocjonalna pompatyczność jest niestety nad wyraz akcentowana przez większość artystów - szkoda, bo znacznie ciekawsze są elementy modernistyczne, także obecne w tej twórczości - a rzadziej zauważane.

jasne, rozumiem. Czasami po prostu jakiś utwor z klasycznego "kanonu" nie podchodzi i nie ma co szukać drugiego dna, to często taka mistyczna kwestia gustu.

Ale przecież na przekór niezbyt sensownemu łacińskiemu powiedzieniu o gustach - właśnie o nich się dyskutuje i cała zabawa na tym polega :) Dlatego zapytam, bo piszesz o słabościach: w których częściach dostrzegasz tą grafomanię i przesadny patos? Bo ja tak sobie szukam,  środkowa część II koncertu to moim zdaniem przykład wzorcowego balansu, nawet jak na standardy romantyczne. Rachmaninow bez tych charakterystycznych kumulacji emocji nie byłby Rachmaninowem,
Może w III? Pierwsza część, pełna wahań nastrojów. Druga? Raczej nie... Ostatnia część trzeciego konceru to czysta wirtuozeria, więc to jest akurat pompatyczność pod pełną kontrolą ;)

BTW z Zimermana zeszliśmy całkiem na Rachmaninowa
Avatar użytkownika
ZadeR
Audiofil
Audiofil
 
Posty: 183
Skąd: Wawa

Re: KRYSTIAN ZIMERMAN (1956)

Postprzez Madame Glissando » piątek, 27/10/17, 00:09

Trazom napisał(a): Uważam niektóre dzieła Racha - w tym pewne miejsca w koncertach - za nieco grafomańskie, zbytnio nabrzmiałe od nadromantycznego patosu.

W sumie, podzielam po części tę opinię. Takie momenty są. Czasami coś brzmi wręcz hollywoodzko... Jak dla mnie jest to np. Adagio z II Symfonii, cały ten główny temat... no i Wariacja XVIII z Rapsodii na temat Paganiniego. Ja tego nie mogę jakoś słuchać, zbyt jakieś takie "oczywiste" są dla mnie te fragmenty.
A w koncertach... nie wiem, jak Trazom, ale mnie osobiście się bardzo "przejadła" pierwsza część II koncertu...tam szukałabym tego patosu.
Ale i tak Racha bardzo lubię.

Czekam na recenzję Weissenberga :D

ZadeR napisał(a):BTW z Zimermana zeszliśmy całkiem na Rachmaninowa


Przez Aszkenazego ;)
Avatar użytkownika
Madame Glissando
Wirtuoz
Wirtuoz
 
Posty: 1015
Skąd: gdzieś w Polsce
Płeć: kobieta

Re: KRYSTIAN ZIMERMAN (1956)

Postprzez Trazom » sobota, 28/10/17, 23:44

Madam, wspomnianą przez Ciebie "hollywodzkość", która swoje apogeum osiąga w Rapsodii, uważam za bardzo ciekawą - sam zresztą cenię twórczość np. Korngolda. Wiele jest natomiast miejsc nadmiernie przesyconych sentymentalizmem, patosem czy wreszcie zwyczajnie zbyt rozbudowanych, być może zwłaszcza w I czy IV Koncercie, choć w zasadzie znajdę takie momenty niemal w każdym ogniwie najsłynniejszej dwójki koncertów. Zdecydowanie zbyt mało tu naturalności i prostoty, a nieraz do tych samych wniosków dochodzimy nieco pokrętną drogą :)
FORUM muzyczne:
www.chopin.darmowefora.pl
Trazom
Meloman
Meloman
 
Posty: 301
Skąd: Poznań
Płeć: mężczyzna

Poprzednia strona

Powrót do Wykonawcy