Strona główna forum Muzyka klasyczna Wykonawcy

Wszystko o specjalistach w sferze wykonawczej muzyki klasycznej: zespołach orkiestrowych, dyrygentach, pianistkach, skrzypaczkach, wiolonczelistach, itd.

Re: GLENN GOULD (1932-1982)

Postprzez GeorgTelemann » środa, 27/09/17, 21:37

Tezeusz napisał(a):Nie przepadam za jego wykonaniami Bacha i Mozarta. Właściwie to słucha się wtedy właśnie Goulda, a nie tych kompozytorów. Niektóre sonaty Mozarta zagrał od niechcenia, wydawało by się, że grał stopami, zupełnie pozbawiając je gracji i uroku. Skoro nie cenił tych utworów, to po co zawracał głowę sobie i innym?

Myślę, że znalazłem odpowiedź. Gdzieś przeczytałem, że Gould grał utwory, których nie lubił, aby pokazać słuchaczom właśnie ich "niedoskonałość". Oczywiście to czy te utwory takie były to kwestia bardzo sporna. ;)
Avatar użytkownika
GeorgTelemann
Audiofil
Audiofil
 
Posty: 170
Skąd: Wrocław
Płeć: mężczyzna
Rok urodzenia: 2002

Re: GLENN GOULD (1932-1982)

Postprzez Madame Glissando » środa, 27/09/17, 22:23

Gajusz_Swetoniusz napisał(a):Sztukę fugi nagrał na pewno w dwóch wykonaniach, na fortepianie i na organach. Na organach nagrał jedynie Kontrapunkty I-IX. Oba wykonania są ciekawe, szczególnie, ze na jest to jego jedyne nagranie na organach.


O, to jednak coś słyszałam, kontrapunkt IX w dwóch wersjach :)

Planował też nagranie sonat Mendelssohna ale nic z tego nie wyszło.


Sonat organowych pana Feliksa to w ogóle nie słyszałam... ale ze teraz jakoś bardziej się nim interesuję, więc już wkrótce poznam :) Tyle muzyki wciąż na mnie czeka :D
Gould nagrał wybrane Pieśni bez słów Mendelssohna, ale ja nie mogę tego słuchać.

W ogóle nie spotkałam się jeszcze (oprócz jakichś fanatycznych komentarzy na YouTube ;D) z wielbicielami jego nagrań muzyki romantycznej... no chyba że pana Brahmsa. Przypomniałam sobie że słuchałam także jego ballad w wykonaniu Goulda i polecam je ;)
Avatar użytkownika
Madame Glissando
Wirtuoz
Wirtuoz
 
Posty: 1074
Skąd: gdzieś w Polsce
Płeć: kobieta

Re: GLENN GOULD (1932-1982)

Postprzez Tezeusz » środa, 27/09/17, 22:56

GeorgTelemann napisał(a):Myślę, że znalazłem odpowiedź. Gdzieś przeczytałem, że Gould grał utwory, których nie lubił, aby pokazać słuchaczom właśnie ich "niedoskonałość".


No i właśnie takie zachowanie trudno mi szanować czy traktować poważnie. To granie utworów niezgodnie z zamierzeniami kompozytora jest niedoskonałe, a nie utwory.

Wyobraża ktoś sobie kucharza, który celowo partaczy pierogi, żeby "pokazać ich niedoskonałość"?

To doprawdy idiotyczny zamysł, ale jednocześnie wcale nie jest dla mnie zaskakujący. Barbarzyńcy wieku XX mają, w przeciwieństwie do pierwszego z brzegu Mozarta, tyle kreatywności co kot napłakał, za to nigdy nie marnują okazji na zrobienie lub powiedzenie czegoś głupiego. Nieładnie tak robić.
Avatar użytkownika
Tezeusz
Wirtuoz
Wirtuoz
 
Posty: 715
Płeć: mężczyzna
Rok urodzenia: 1990

Re: GLENN GOULD (1932-1982)

Postprzez kaloryferarz » niedziela, 11/02/18, 10:41

Gould nie był kreatywny? Hmm, mówimy o Glennie Gouldzie? Tym samym Gouldzie?
Dla mnie granie Bacha to Gould. NIENAWIDZĘ romantyzowania Bacha jak np. robiła to Natalia Nokolajewna (chyba tak się nazywała). Sprofanowała tym stylem Bacha ale.. jeżeli się komuś podoba to niech słucha. Bacha u np. Richtera nie mogę słuchać - wg. mnie bez uporządkowania, zagrane jakoś chaotycznie, bez sensu, niespójnie. U Goulda Bach to Bach. Technika fantastyczna, interpretacje również. Tak przy okazji, nie brakuje mi techniki w grze na akordeonie guzikowy, szczerze mówiąc mając odpowiednio dużo czasu mogę się porwać na niełatwe utwory. I razu pewnego spróbowałem (przez kilka miesiecy) zagrać preludium c-moll z DWK I w jego stylu: czyściutko, ultraprecyzyjnie, pierwsza część dość wolno, druga szybko. I co? Poległem :D Zagranie tego preludium tak jak większość grywa, legując połowę utworu to błahostka (zdaje się, że Czerny wypuścił wersję z legato). Po prostu palce same lecą i w sumie robi się nudno. Ale zagranie tego taką artykulacją jak on to już robi się ciekawie i wysoce nietrywialnie.
Co do tezy o graniu jakiegoś utworu niezgodnie z przeznaczeniem/zamysłem kompozytora, to przypomina się, że Bach napisał całe DWK w celach szkoleniowych dla adeptów klawiatury fortepianowej. Zatem wg. tego założenia ani tzw. sonat Scarlattiego (który nazywał je chyba ćwiczeniami) ani DWK nie powinno się grywać na koncertach ponieważ jakoby iż są to utwory ćwiczebne.
Jestem zdania, że można czerpać, grać, interpretować, przycinać, obcinać, modyfikować utwory jak się chce i ile się chce. Oczywiście w kręgach akademickich czy czołówce wykonawców światowych zostanie to odpowiednio ubrane w słowa i skrytykowanie. Ale... co z tego? Muzyka ma bawić, kształcić, wywoływać emocje. Nigdy nie wygłupialiście się w domowym zaciszu z jakimś utworem? Czasami wychodzą śmieszne rzeczy, czasami całkiem ciekawe. Uważam, że nie ma żadnych granic w używaniu muzyki, jedyną jest tylko stosowność i dobre wychowanie muzyczne. Np. raz widziałem balet (BALET!!!) odbywający się za muzykiem, który wykonywał Lacrimosę z Requiem mozarta w transkrypcji na instrument solowy. To było obrzydliwe.
Tutaj inny utwór wzięty i poprawiony :D

https://www.youtube.com/watch?v=-bYBJAQ-_24

Quot erat demonstrandum :)

Edit.
Jeszcze jedna rzecz mi się przypomniała. Jeżeli jesteśmy tacy super-odtwórczy, to wydaje mi się, że powinniśmy w dzisejszych czasach opierając się na poważnych badaniach dostosować tonacje tak, aby możliwie blisko były rzeczywistym brzmieniom z danych epok. Czyli np. poobniżać Bacha o ok. sekundę małą lub nawet wielką (d-moll na c-moll, a-moll na g-moll itd.) aby usłyszeć muzykę tak jak oną raczył był napisać. Skoro napisał coś w d-moll bo tak mu się podobało, a my gramy ją w jego e-moll, to modyfikujemy dzieła kompozytora, no nie? Podobnie, jeżeli napisał coś na klawesyn, a my gramy na fortepianie to też nie jest zgodnie z jego wolą. Wydaje mi się, że po prostu trzeba zachować zdrowy rozsądek :) Ciekawe co o tym mówią poważni profesorowie na poważnych uczelniach muzycznych. Mój nauczyciel raz mi opowiadał, jak jego nauczyciel lat temu ze 20 (dziś jest już prof na AM) potrafił zastanawiać się przez pół godziny czy dany tryl powinien zacząć atakować od niższego dźwięku czy może od wyższego. To taka ciekawostka.
kaloryferarz
Audiofil
Audiofil
 
Posty: 140
Płeć: mężczyzna
Rok urodzenia: 1985

Re: GLENN GOULD (1932-1982)

Postprzez chlebik » niedziela, 11/02/18, 15:10

kaloryferarz napisał(a):Quot erat demonstrandum :)



<latin fighter mode on>
QuoD erat demonstrandum
</latin fighter mode off>
Avatar użytkownika
chlebik
Słuchacz
Słuchacz
 
Posty: 42
Skąd: Pruszków
Płeć: mężczyzna
Rok urodzenia: 1984

Re: GLENN GOULD (1932-1982)

Postprzez kaloryferarz » niedziela, 11/02/18, 18:09

ech, a chciałem mądrze zabrzmieć :)
kaloryferarz
Audiofil
Audiofil
 
Posty: 140
Płeć: mężczyzna
Rok urodzenia: 1985

Re: GLENN GOULD (1932-1982)

Postprzez kaloryferarz » niedziela, 11/02/18, 22:52

Mam pytanie do osób posiadających nagrania Goulda. Czy są one jakoś poprawiane? Te na youtube niestety są nadgryzione zębem czasu i wyraźnie słychać spadek tonacji utworu, czasami aż do totalnego fałszu, czasami tylko trochę. Są te CD po jakimś nowoczesnym masteringu?
kaloryferarz
Audiofil
Audiofil
 
Posty: 140
Płeć: mężczyzna
Rok urodzenia: 1985

Re: GLENN GOULD (1932-1982)

Postprzez jurekt49 » poniedziałek, 12/02/18, 18:28

kaloryferarz napisał(a):Mam pytanie do osób posiadających nagrania Goulda. Czy są one jakoś poprawiane? Te na youtube niestety są nadgryzione zębem czasu i wyraźnie słychać spadek tonacji utworu, czasami aż do totalnego fałszu, czasami tylko trochę. Są te CD po jakimś nowoczesnym masteringu?


Mam 2 płyty Goulda, a w zasadzie 3:
1. 2-plytowy album z serii Great Pianists of the XX Century - seria Philipsa. Nagrania Byrda, Haydna, Mozarta, Prokofiewa, Straussa...
2. Goldberg Wariations Bacha - wydanie Zemph Re-Preformamce. Opisałem to nagranie w wątku "Jakiego sprzętu audio używacie do słuchania muzyki poważnej, cz. 6"
Nagrania bardzo dobre technicznie, zwłaszcza ta druga pozycja.
Avatar użytkownika
jurekt49
Słuchacz
Słuchacz
 
Posty: 44
Skąd: Brzeg
Płeć: mężczyzna
Rok urodzenia: 1959

Re: GLENN GOULD (1932-1982)

Postprzez kaloryferarz » poniedziałek, 12/02/18, 19:12

Szkoda, że wariacje goldbergowskie z 1955 roku odtworzyli :/ Moim skromnym zdaniem te z 1981 roku są bez porównania lepsze. No cóż, przelecę się kiedyś po płytach z Gouldem.
kaloryferarz
Audiofil
Audiofil
 
Posty: 140
Płeć: mężczyzna
Rok urodzenia: 1985

Re: GLENN GOULD (1932-1982)

Postprzez kamski » poniedziałek, 12/02/18, 20:05

kaloryferarz napisał(a):Szkoda, że wariacje goldbergowskie z 1955 roku odtworzyli :/ Moim skromnym zdaniem te z 1981 roku są bez porównania lepsze. No cóż, przelecę się kiedyś po płytach z Gouldem.

Urok wariacji Goulda polega też na porównaniu tych dwóch wersji.
1955 - tempo na złamanie karku, którego nikt wcześniej nie grał
1981 - dojrzałe, przemyślane i stateczne, nagrane po wielu latach przez tego samego wykonawcę, którzy w międzyczasie przeszedł bardzo długą drogę twórczą
Avatar użytkownika
kamski
Meloman
Meloman
 
Posty: 230
Płeć: mężczyzna

Re: GLENN GOULD (1932-1982)

Postprzez kaloryferarz » wtorek, 13/02/18, 10:20

Mi wystarczyło znielubienie pierwszego nagrania zaraz po odsłuchaniu drugiego. Nigdy już potem nie wróciłem do tego pierwszego.
kaloryferarz
Audiofil
Audiofil
 
Posty: 140
Płeć: mężczyzna
Rok urodzenia: 1985

Re: GLENN GOULD (1932-1982)

Postprzez jurekt49 » wtorek, 13/02/18, 16:02

kamski napisał(a):Urok wariacji Goulda polega też na porównaniu tych dwóch wersji.
1955 - tempo na złamanie karku, którego nikt wcześniej nie grał
1981 - dojrzałe, przemyślane i stateczne, nagrane po wielu latach przez tego samego wykonawcę, którzy w międzyczasie przeszedł bardzo długą drogę twórczą


Chętnie posłuchałbym wykonania Goulda z 1981r, proszę o propozycje, jakiej płyty CD mam szukać?
Avatar użytkownika
jurekt49
Słuchacz
Słuchacz
 
Posty: 44
Skąd: Brzeg
Płeć: mężczyzna
Rok urodzenia: 1959

Re: GLENN GOULD (1932-1982)

Postprzez Arturo » wtorek, 13/02/18, 16:10

https://www.facebook.com/chopinnieszablonowy
Avatar użytkownika
Arturo
Wirtuoz
Wirtuoz
 
Posty: 954
Skąd: Radom
Płeć: mężczyzna
Rok urodzenia: 1988

Re: GLENN GOULD (1932-1982)

Postprzez jurekt49 » wtorek, 13/02/18, 18:14

Tak, dzięki ;)
Zamówiłem już płytkę na Allegro, sporo oferentów. Lubię mimo wszystko mieć i słuchać z CD.
A na razie słucham na Spotify.
Avatar użytkownika
jurekt49
Słuchacz
Słuchacz
 
Posty: 44
Skąd: Brzeg
Płeć: mężczyzna
Rok urodzenia: 1959

Poprzednia strona

Powrót do Wykonawcy