Strona główna forum Słucham muzyki klasycznej Dyskusja ogólna

Wszystko co interesuje słuchaczy muzyki klasycznej; tematy, które nie pasują do innych działów

Miłość po francusku, ...etc.

Postprzez Chiarodiluna » sobota, 19/09/20, 22:26

Miłość po francusku, ...z przemożnym udziałem wiolonczeli. :wiolonczelista:

Obrazek


=> Christoph Willibald von Gluck - Taniec Błogosławionych Duchów z opery „Orfeusz i Eurydyka” /Camille Thomas /:

Sam Gluck Francuzem oczywiście nie był. Jednak, dzięki talentowi i protekcji królowej Marii Antoniny, zaczął ostatecznie tworzyć dla paryskiej Académie Royale de Musique, wprowadzając znaczącą reformę we francuskiej operze, popadając tym samym w artystyczny spór ze zwolennikami opery włoskiej niejakiego Picciniego. Cenił prostotę formy. Kładł nacisk na wyraz dramaturgiczny tworzonego dzieła. Zatwierdził uwerturę jako forpocztę właściwej treści opery. Porzucił wielką barokową arię da capo.





=> Francis Poulenc – „Ścieżki miłości” ze sztuki „Leokadia” :serce: (FP Index 106) / Sabine Devieilhe / :

Sztuka Jean’a Anouilh’a ukazuje nieprzejednanie i uparcie konsekwentnie kultywowaną pamięć o tragicznie zmarłej wybrance serca, definiując ją jako lęk i ucieczkę przed wyzwaniami realnego życia. Wreszcie następuje odkrycie, że obiekt owej pamięci - Leokadia pozostaje tylko nierzeczywistym ideałem - pustym, bez treści i wartości.

Sabine Devieilhe to także wiolonczelistka i muzykolog klasyczny. Jednak artystka obdarzona jest przede wszystkim urzekającym, naturalnie świeżym, delikatnym i zwinnym, wysoko-rejestrowym sopranem koloraturowym. Jej głos w najwyższych rejestrach staje się wręcz aksamitny. Znakomicie panuje nad oddechem. Przez to wszystkie trudne elementy, typowe dla jej charakterystyki wokalnej, wychodzą naturalnie łatwo. Kontekst narodowościowy szczególnie predysponuje śpiewaczkę do repertuaru francuskich twórców. Posiada prawdopodobnie najlepszy współczesny wokal do roli „Lakmé” Léo Delibes'a, co udowodniła na innym dostępnym albumie płytowym. Same zaś prezentowane „Ścieżki miłości” śpiewa zmysłowo zwiewnie, z wrażliwym wyczuciem, stosownie do tegoż materiału nie szafując posiadaną operową techniką wyrazu (anturaż musicalowy). Akompaniament fortepianowy zapewnia inny znany artysta najwyższej próby.




=> Erik Satie – „Pragnę Cię” / Patricia Petibon /

Naprawdę ładnie zaaranżowane na wiolonczelę z fortepianem. Ale Patricia przesadziła z „operowym zadęciem” wykonawczym, wiec można założyć w ciemno, że Sabine Devieilhe zrobiłaby to wdzięczniej. Ale tymczasem, pomimo dobrej okazji związanej z nowym albumem, nie zrealizowała takiego nagrania. Zostaje ekscentryczna Patrycja.




=> Gabriel Fauré - Sicilienne z suity do sztuki laureata Nagrody Nobla za 1911 rok - Maurice Maeterlinck’a „Peleas i Melisanda” / Christian-Pierre La Marca & Lise de la Salle / :

Na marginesie, Claude Debussy stworzył do tego tekstu nawet całą operę, ale twórczości Claude'a do dziś nie rozumiem. W samej treści klasyczny trójkąt, jakby trochę podobny „Tristanowi i Izoldzie”, ale jednak w oparach melancholicznego stuporu głównej bohaterki.




=> Camille Saint-Saëns – „Moje serce otwiera się na Twój głos” :serce: z opery Samson i Dalila / Edgar Moreau /

Rzecz o agentce i kurtyzanie, acz nieoczywistej w tychże rolach. Podszyty kłamstwem i zdradą triumf zmysłowości kobiecej. Sączenie przesłodkiej trucizny w czystej postaci. Kompozytorowi zdarzyły się w karierze zatem także inne „zjawiskowe łabędzie”, niż ten najbardziej ceniony i szeroko powszechnie znany z innego dzieła scenicznego. Ten jest jednym z najpiękniejszych w całej historii sztuki operowej. W oryginale partię wiolonczeli prowadzi oczywiście mezzo-sopran Dalili, ale to wydaje się cudowniejsze. Zawrót głowy.




=> Jacques Offenbach – „Łzy Żakliny” / Camille Thomas / :

Małoformatowy utwór koncertowy, który zyskał popularność dzięki jego znakomitej imienniczce i jednocześnie wirtuozce wiolonczeli - Jacqueline du Pré, której to karierę przerwały rzuty SM i która zmarła mocno przedwcześnie w październiku 1987 roku. Utwór pozostaje jakby nieformalną i symboliczną, bo de facto nie poczynioną, dedykacją kompozytora dla niej właśnie. Miejscami troszkę jakby pobrzmiewa tu „chopinowska delikatność” [01:05 i 04:05].




=> Leo Delibes – „Duet kwiatów” z opery „Lakmé” / Sabine Devieilhe & Marianne Crebassa /

No właśnie. Już trochę o tym było. Sabine Devieilhe posiada prawdopodobnie najlepszy współczesny wokal do roli „Lakmé”. A partnerowanie Marianne Crebassy znakomite. Cały klip promocyjny z nagrywania płyty CD niezwykle uroczy.




=> Jules Massenet – „Dlaczego mnie budzisz wiosenny powiewie” z opery „Werther” / Camille Thomas / :

Sam porzucił młodą dziewczynę, która sobie z tym nie poradziła i popełniła samobójstwo. Szybko uległ następnie urokowi innej, by zagłuszyć targającą jego sumieniem przeszłość. Z konsekwentną premedytacją podążał dalej już tylko do zatracenia. Ostatecznie zabalował, po czym pociągnął za cyngiel. Był Niemcem, nie Francuzem. Francuz pewnie rozegrałby sprawę lepiej. Był czas, że ta historia robiła duże wrażenie na czytelnikach. Massenet zrobił z tego operę.




A już niedługo, bo 30. października 2020 pierwsza jakakolwiek szansa na obejrzenie w całości przedstawienia z najlepszym sopranem młodego pokolenia – Lisettą Oropesą, skądinąd znanej z zamiłowania do muzyki francuskiej, w partii kurtyzany Violetty Valery w operze „La Traviata”. Pokaz inscenizacji zapewnia Opera Filadelfijska. Przedstawienie niestety sprzed paru lat (jej debiutanckie w tej roli), a więc nie z okresu bardzo dojrzałego bieżącego doszlifowania tej roli przez artystkę, o czym było głośno w Nowym Jorku, Weronie i Madrycie.

https://www.youtube.com/watch?v=8zHEFfSQMCM

https://www.operaphila.org/whats-on/2020-2021/la-traviata/

Innej nieoczywistej paryskiej kurtyzany – Mimi z „La Boheme” jeszcze Lisette nie śpiewała, ale bardziej oczywistą paryska kurtyzanę - Manon już tak i to w samym MET, a i z wielkim rozgłosem w recenzjach.




MIŁOŚĆ I MUZYKA to dwie magie równe sobie. Można je ze sobą połączyć w akcie miłości do muzyki. :!:
Romanticism is not dead, ...i hope.
Avatar użytkownika
Chiarodiluna
Miłośnik
Miłośnik
 
Posty: 223
Skąd: Warszawa
Płeć: mężczyzna

Re: Miłość po francusku, ...etc.

Postprzez schubertpączek » środa, 11/11/20, 04:36

Czy to kompendium dla fanów opery? Coś wybierzemy (słucham "Łzy Żakliny")
Avatar użytkownika
schubertpączek
Znawca
Znawca
 
Posty: 831
Rok urodzenia: 1988

Re: Miłość po francusku, ...etc.

Postprzez Chiarodiluna » sobota, 14/11/20, 22:01

szubertpączek napisał(a):Czy to kompendium dla fanów opery?


Żeby czule opowiadać o miłości potrzebny jest program (opowieść). Tą zawiera tylko libretto, scenariusz lub tekst piosenki.


=> Reynaldo Hahn – „L'heure exquise / La lune blanche (Wspaniałe chwile / Srebrzysty księżyc)” ze zbioru z 1870 roku - „Dobra piosenka” francuskiego poety Paul’a Verlaine’a /Marie-Nicole Lemieux/ :



Pomimo swego programowego ograniczenia do opisu rozświetlanego światłem księżyca nocnego krajobrazu, przedzielanego tylko bardzo prostymi zwrotami zachęty wygłaszanymi pod adresem wybranki, liryk ten miał duże wzięcie u wielu kompozytorów. Około 1890 roku dostrzegł w nim potencjał także twórca pieśni - Reynaldo Hahn.


=> Reynaldo Hahn - À Chloris /...tak po prostu/ /Lea Desandre & Sarah Ristorcelli/

Wygląda na to, że to nie tylko zwykła przyjaźń, lecz prawdziwe kochanie! Acz poetyka wiersza Théophile de Viau pozostaje nieco zawiła. Takież wyrafinowanie tekstów było jednak dla niego dość typowe.

Akompaniament w lewej ręce pozostaje przetworzeniem tegoż samego w słynnej Arii na strunie g z suity orkiestrowej wielkiego Jana Sebastiana Bacha. Jednak do wybaczenia, gdyż bez nachalności w cytowaniu.

Trzeba nieco poczekać, aż Panie zaczną, ale wykonanie ze szczerym oddaniem dla sprawy :



Opracowanie na wiolonczelę z fortepianem równie urocze /Christian-Pierre La Marca/ :




=> Verdi – “La Traviata” :

„Damę kameliową” napisał Aleksander Dumas, syn, tuż po śmierci Alphonsine Plessis, znanej jako Maria Duplessis – słynnej paryskiej kurtyzany, utrzymanki wielu wpływowych mężczyzn. Dumas poznał ją w 1844 roku w paryskim Teatrze Variété. Ich romans trwał zaledwie kilka miesięcy, w sierpniu 1845 roku Dumas wysłał kochance pożegnalny list, w którym napisał: „Najdroższa Mario, nie jestem dostatecznie bogaty, by cię kochać tak, jak chciałbym, i niedostatecznie biedny, by być kochanym tak, jak ty byś chciała”.

Dwa lata później Maria umarła na suchoty (miała tylko 23 lata), a poruszony tą wiadomością Dumas, po przeczytaniu wszystkich listów zmarłej, napisał „La dame aux camèlias”, w której Alphonsine stała się Marguerite Gautier, zaś on – Armandem Duval. Powieść okazała się bestsellerem, a Dumas uświadomiony przez Paula Siraudina, francuskiego librecistę, że jego historia to nie tylko gotowy dramat, ale i „żyzne pole, którego nie można zostawić odłogiem”, w tydzień przerobił powieść na sztukę teatralną. W roku 1852 zachwycił się nią Giuseppe Verdi. W ten sposób powstała „La Traviata”, opera o kobiecie zbłąkanej, skazanej, której nikt nie może uratować.

Ermonela Jaho w Opéra National de Paris 2018 :




Puccini – “La Boheme” :


:D Związek z małym stażem – „O słodka dziewczyno”:




:/ Związek w zaawansowanym stażu i po przejściach :

‘Soli d'inverno e cosa da morire !’ (‘Samotność w zimie... to śmierć !’) - (4:42 - 5:16) ... i bezpośrednie wejście na kwartet przywodzący z kolei na myśl ‘Bella figlia dell'Amore’ Verdiego, z pięknym ozdobnikiem trąbki, niczym w „Romeo i Julii” Prokofiewa (a propos szczegółów).

Romanticism is not dead, ...i hope.
Avatar użytkownika
Chiarodiluna
Miłośnik
Miłośnik
 
Posty: 223
Skąd: Warszawa
Płeć: mężczyzna


Powrót do Dyskusja ogólna




cron