Strona główna forum Inne Dyskusje na inne tematy

Czyli tzw. Hyde Park: tutaj możesz wypowiedzieć się na każdy temat niezwiązany z główną tematyką forum

Re: Jaki film?

Postprzez Kaim » niedziela, 23/07/17, 03:35

O filmach mogę gadać bez końca. Nie z tylko fascynacji, ale przez to czym się zajmuję:)
Teraz oglądam niewiele, czasem szukam czegoś nietypowego dla nauki. Samo oglądanie mi się przejadło. Po prostu widziałem zbyt dobre filmy i teraz wszystko potwornie mnie nudzi, nie mówiąc już o współczesnych śmieciach.
Kino Artystyczne:
Andrei Tarkowski - Chyba najpiękniejsze filmy na świecie. Kiedyś kina były na nich przepełnione, teraz stały się bardziej filmami dla koneserów, ale polecam wszystkim bez wyjątku. Trzeba przywyknąć do wolnego tempa i czasem bardzo się skupić. Jak ktoś nie miał do czynienia z kinem artystycznym to będzie mu bardzo ciężko przebrnąć, choć ja obejrzałem jego Stalkera w wieku 15 lat i od tamtego czasu szukałem już praktycznie tylko takich filmów:)
Najlepsze moim zdaniem było jego Zwierciadło, ale to akurat dzieło bardzo wymagające. Jest to film układanka, na pierwszy rzut oka wydaje się nie mieć żadnego sensu, w rzeczywistości jest w pełni spójny i wszystko w nim ma sens.
Na początek chyba najlepszy właśnie Stalker, choć filozofia w nim nie jest najwyższych lotów. Scenariusz pisali Bracia Strugaccy, jeśli ktoś czytał, to pewnie wie o co mi chodzi. Mieli świetne książki, ale żadna mi nigdy za bardzo nie dała do myślenia, choć miałem wrażenie, że celem twórców było co innego.

Ktoś już wspomniał o Koniu Turyńskim Bela Tarra. Świetny film i wybitny reżyser, ale to jest kino raczej tylko dla koneserów. Między nim a Tarkowskim, można odnieść wrażenie, że różnica jest jak między brzydotą, a pięknem. Oczywiście to tylko wrażenie:) jest w nich wiele wartości, ale nie będę się o nich rozpisywał. Z filmów największe wrażenie zrobił na mnie właśnie Koń turyński.

Dla fanów SF polecam bardzo młody film Automata. Muzyki z tego filmu słuchałem chyba z miesiąc bez przerwy:) Można znaleźć trochę zastrzeżeń, ale to jedna z genialniejszych wizji jakie widziałem. Gdyby powstał ze 20 lat wcześniej i zrobił go znany reżyser, pewnie byłby teraz klasykiem, takim jak Blade Runner 1982. Tego ostatniego jeśli ktoś nie widział to też koniecznie nadrobić (Genialna muzyka Vangelisa).

Japończycy są genialni. Akira Kurosawa, Yasujirô Ozu, Masaki Kobayashi i oczywiście Twórcy animacji:)
Masaki Kobayashi: Najlepszy moim zdaniem film wojenny wszech czasów to jego trylogia Dola człowiecza. Przepiękny film Bunt i jeszcze jeden o którym muszę trochę więcej powiedzieć: Harakiri.

Harakiri to taki film, który mam wrażenie osiąga coś do czego inni twórcy dążyli całe życie, tzn: Nie tylko daje do myślenia, ale wyraźnie zaszczepia myśl, bezwzględnie nakazuje zastanowienie. Obraz, rzecz z pozoru logiczną pokazuje od drugiej strony i w idealny sposób uświadamia nam jak wadliwa jest nasza psychika. No cóż miałem napisać trochę więcej, ale widzę że to już musiał by być spojler, a tu lepiej nie spojlerować. Czysty geniusz lejący się z ekranu przez 2 godziny.

Akira Kurosawa: Rudobrody - niech nie zrazi tytuł, to piękny film o lekarzach i przemianie duchowej. Dersu Uzała - Film kolorowy, kręcony chyba w Rosyjskiej Tajdze. Łatwe filmy w odbiorze. ale bardzo wartościowe. Nie trzeba się głowić, bardziej dla relaksu i uronienia kilku łez. Przepiękne.

Człowiek słoń - no nie będę się rozpisywał. Arcydzieło.

I jeszcze dodam: Makrokosmos, Koyaanisqatsi, Iblard Jikan - Filmy wyłącznie obrazowe tzn. bez słów, tylko z piękną muzyką. Ostatni dosłownie obrazowy - jest wizualizacją malarstwa japońskiego artysty Naohisy Inoue. I tak mają przekaz, ale przede wszystkim są po prostu piękne, po obejrzeniu któregoś z nich człowiek ma wrażenie, jakby został oczyszczony. Niosą świeżość, której filmy fabularne nie mają.

Mogło by być więcej, ale widzę że się strasznie rozniosłem. Przejdę do ostatniego: Japońskie animacje:) Przede wszystkim studio Ghibli. Tam są chyba ostatni wielcy artyści filmowi. Kiedyś nie pomyślał bym, że w wieku 20 lat będę zakochany w filmach animowanych, ale tak się złożyło że absolutnie niechcący obejrzałem 3 ich filmy, a potem się zaczęło. Trzeba się z nimi oswoić tak jak trzeba się oswoić z kinem artystycznym, czy z filmami czarno-białymi, gdy ogląda się tylko współczesne. Na początek na pewno nie zrobią dużego wrażenia, trzeba sobie uświadomić, że to pełnowartościowe kino tak jak filmy aktorskie. Osobiście po paru latach życia w filmowym środowisku, stawiam wyżej animację jako formę sztuki od filmów aktorskich. Ogląda się je lepiej, mają w sobie większy realizm, bardziej dotykają. Teraz nie mam ochoty oglądać filmów, do kina w ogóle nie chodzę, ale na dobrą animację poszedł bym i za 100 zł. Dla mnie najlepszy film to Księżniczka Mononoke, musiałem zobaczyć ją kilka razy żeby dotarło do mnie jak genialny to film. Niestety tych dobrych animacji jest bardzo mało, sam Hayao Miyazaki powiedział, że powstanie Anime było złe. Bo dobre filmy anime to może 2% reszta to zatruwająca masówka. Poza Księżniczką polecam: Grobowiec świetlików, Powrót do marzeń, Nausicaa z doliny wiatru (Manga o tej samej nazwie to z kolei najlepsza rzecz jaką czytałem:) sprawiła, że nie mam już ochoty czytać prawie żadnych powieści. Wszystkie są przy niej słabe. Dodam że film to skrócony ułamek fabuły). Dalej już z poza studia Ghibli: Ghost in the shell, Wilcza brygada, Akira.

Wszystkie te filmy wymagają oswojenia i wyparcia się pewnych uprzedzeń, wynikających tylko z nieznajomości, ale przecież właśnie takie rzeczy dają szczęście i sens. A Japońskie animacje to kamienie milowe dla wielu wybitnych twórców. Takich wizji nie ma nigdzie indziej, ich twórcy mogli skupić się wyłącznie na wyobraźni i nie byli niczym ograniczeni, dlatego tworzyli rzeczy tak niezwykłe.
Kaim
 
Posty: 4
Płeć: mężczyzna
Rok urodzenia: 1995

Re: Jaki film?

Postprzez kamski » niedziela, 23/07/17, 15:57

Bardzo fajnie piszesz o filmach.

Ja mam bardzo mieszane odczucia na temat tego kina, które w takim kontekście jest nazywane artystycznym.

Tarkowski - widziałem "Stalkera" i "Andrieja Rublowa", ale żaden z nich mi nie przypadł do gustu. Na pewno w pierwszym z tych filmów zwracała uwagę warstwa wizualna i charakterystyczny apokaliptyczny klimat. Mnie ten film przywoływał skojarzenia z duszną atmosferą prozy Kafki, uwielbiam takie nastroje. Tylko jakoś akurat Tarkowski mnie nie przekonał.

Wspomniany "Blade Runner" nie podobał mi się. W tym gatunku cenię pisarską twórczość Lema, ale jakoś z ekranizacjami jest słabo. Filozoficzne sci-fi w ogóle jest niezwykle ciężkie w ekranizacji.

Z dobrą oceną "Człowieka słonia" Lyncha bardziej się zgodzę. Jednak z docenianiem takich filmów będzie coraz trudniej z biegiem czasu, bo zmieniają się standardy kina i odbiorcy oczekują zupełnie innej formy niż ta, która obowiazywała kilka dekad temu.

Niektórzy zaliczają do kina artystycznego też takich twórców jak Bergman, Kubrick, Peckinpah czy Woody Allen.
Avatar użytkownika
kamski
Audiofil
Audiofil
 
Posty: 213
Płeć: mężczyzna

Re: Jaki film?

Postprzez Arturo » niedziela, 23/07/17, 17:25

Kaim napisał(a):O filmach mogę gadać bez końca. Nie z tylko fascynacji, ale przez to czym się zajmuję:)

Jesteś reżyserem, scenarzystą, krytykiem, czy może jeszcze kimś innym? ;)

A oglądaliście filmy Alejandro Jodorowskiego? Ja lubię Świętą Górę. :)
https://www.facebook.com/chopinnieszablonowy
Avatar użytkownika
Arturo
Wirtuoz
Wirtuoz
 
Posty: 862
Skąd: Radom
Płeć: mężczyzna
Rok urodzenia: 1988

Re: Jaki film?

Postprzez Kaim » wtorek, 25/07/17, 09:04

Arturo napisał(a):
Kaim napisał(a):O filmach mogę gadać bez końca. Nie z tylko fascynacji, ale przez to czym się zajmuję:)

Jesteś reżyserem, scenarzystą, krytykiem, czy może jeszcze kimś innym? ;)

A oglądaliście filmy Alejandro Jodorowskiego? Ja lubię Świętą Górę. :)


Nie jestem krytykiem, ani nikim znanym:) Najpierw trochę robiłem w scenografii, teraz utknąłem w bardzo nietypowym temacie. No zdradzę, że jest to twórczość, żeby całkiem niczego nie powiedzieć. I tak dryfuję przez nią gdzieś między obłędem, a poddaniem się.

Arturo, możesz mi po swojemu zinterpretować ten film, czy powiedzieć co Ci się w nim podoba? Widziałem fragmenty, trochę czytałem o nim, ale nie zachęciło mnie to. Może Tobie się uda:)
Jestem sceptycznie nastawiony do takiej twórczości (Ale może to nie taka). Kiedyś definicja sztuki brzmiała: Dopełnienie nauce, przez oddziaływanie na wrażliwość człowieka. Chwytanie za serce, dzięki temu kształcenie sumienia, empatii. Zgadzam się z tym, że piękno stoi w sztuce przed częścią rozumową. Dla tego najbardziej cenię dzieła przejmujące, wyciskające łzy. Bohaterowie powinni być dla nas godnym wzorem, przecież utożsamiamy się z nimi... Jest mnóstwo starych zasad takich jak ta, że wszystkie postacie powinny wzbudzać współczucie, niezależnie od roli jaką odgrywają, nie mogą być pokazanie bezwzględnie złymi, żeby w człowieku nie kształciła się nienawiść. Nikt nie powinien być obiektem pośmiewiska, w którym uczestniczy odbiorca, itp. Oczywiście zwykle nie da się tego zrobić idealnie, ale należy do tego dążyć.
Te zasady należy udoskonalać, a nie wychodzić poza nie, żeby koniecznie stworzyć coś nowego.
Może podobały by mi się inne rodzaje sztuki, ale gust w końcu poszedł za etyką.
Teraz definicja sztuki to po prostu twórczość, czyli w sumie stolarz, ślusarz, też artyści. No bo jak nie te zasady to jakie inne na ich miejsce?
No i było gdzieś muzeum sztuki nowoczesnej gdzie nie można było psów wprowadzać... Przyszedł taki jeden z psem i go wpuścili, bo on nie zwiedzać przyszedł, a tworzyć sztukę! No i pies nasroł, a ludzie zaczęli zdjęcia robić...
Weźmy taki fight club, pseudointelektualny film, człowiek czuje jakby mu mądrości przybyło, a gdzie w nim piękno? No i to co z niego ludzie wynoszą to właściwie samo zło...

Kubrickową Odyseję kosmiczną widzieliście? To też jeden z piękniejszych i głębszych obrazów, i trzyma te wszystkie zasady:) Jak widzieliście to napiszcie co o niej myślicie:) Jeśli nie zrozumiała to chętnie podzielę się spostrzeżeniami:)
Książki nie lubię, właściwie to jest zupełnie o czym innym...

Cenię twórców z ideologią, bez niej wychodzi raz takie dzieło, raz śmakie. Taki Kubrick na przykład, raz tę piękną odyseję zrobił, raz walnął horror czy erotyk. Bardzo lubię Polańskiego, chociaż też o jego Lokatorze nie wiem co myśleć... ale tak to jest mistrzem. I uwielbiam jego filmy za stronę techniczną.
Bergman wspomniany, mało widziałem... wcześniej widziałem trochę innych i nie zachęciły mnie, ale chyba spróbuję. Tam gdzie rosną poziomki było piękne.
Kieślowski mnie nie zachęcił, widziałem chyba ze 4 filmy, stworzył nimi chyba jakąś nową dziedzinę, na swój sposób bardzo ambitne, ale trochę jak by tworzone bez oparcia, bez celu. Oglądałem z nim wywiady, robił bardzo złe wrażenie. Ponoć sam nie bardzo wiedział co u niego znaczy przeróżna symbolika. Pewnie nie widziałem kilku perełek, ale kurcze nie mam siły żeby nadrabiać tych wszystkich twórców... i czasu mało.

Tarkowskiego widziałem wszystko często po kilka razy, wytyczył pewne nowe szlaki, nikt do dziś go nie doścignął. Tworzył poezję, mnóstwo symboliki, sugestie za pomocą wiatru, wiersze czytane w tle, co on wymyślił żeby pokazać sny!, ożywiał martwą naturę. Postacie wybiegają z kadru, po kilku sekundach lampa, leżąca na krawędzi spada na ziemię ze stolika... potem kadr rusza powoli. Wszędzie harmonia, praca kamery, doskonała gra aktorska...
Aktorów straszył, że będzie powtarzał zdjęcia bez nich, po to żeby widać było po nich stres:) U niego często nie znali fabuły, zamiast mówić im jak mają grać, wprowadzał ich w określony stan psychiczny:)
Scena z Rublowa: podchodzi brat do brata, siada koło niego, prosi o przebaczenie. Tamten słucha odwrócony, nie widać twarzy, widz myśli że zły. Wtedy odwraca się zapłakany, mówi: -mnie też diabeł skusił:) do tego gra aktorska. Ta scena to majstersztyk, często patrzę sobie na nią. Teraz jak się planuje scenę, są dokładne schematy, dlatego wszystkie filmy wyglądają tak samo. Albo w Zwierciadle mężczyzna odchodzi, zostawiając z tyłu kobietę, ona odprowadza go wzrokiem. Wtedy zrywa się wiatr z naprzeciwka, mówi: zawróć! Mężczyzna zatrzymuje się, odwraca, jednak potem odchodzi z powrotem.
Najwięcej tego jest w Zwierciadle, reszta przyznam już też takiego wrażenia na mnie nie robi. Ten film się mocno wybija. A głębia... różnie z nią u Tarkowskiego, tu chyba też króluje Zwierciadło.

Więc tak mniej więcej wygląda moje postrzeganie twórczości. Pewne zasady i po prostu jaki wpływ, czy dobry? Sztuką jest właśnie ubogacić człowieka, a nie tylko ograbić z czasu. Jak tego nie ma to jest biznes, a co ma on do sztuki...
I co tu gadać o tym co się dzieje teraz.
Bardzo dobrze to ująłeś Kamski: "odbiorcy oczekują zupełnie innej formy" Takie filmy jak kiedyś już pewnie nie wrócą, spokojne, łagodne. Ale forma to nie treść, wciąż da się robić dobre filmy, a potrzeby są te same, nigdy się nie zmieniają.

Widzieliście może Polskie filmy: Rękopis znaleziony w Saragossie i Baza ludzi umarłych? Bardzo cenię. I o tej Odysei napiszcie:)
Kaim
 
Posty: 4
Płeć: mężczyzna
Rok urodzenia: 1995

Re: Jaki film?

Postprzez Arturo » środa, 26/07/17, 16:23

Kaim za dużo naraz piszesz ;)

Kaim napisał(a):Arturo, możesz mi po swojemu zinterpretować ten film, czy powiedzieć co Ci się w nim podoba? Widziałem fragmenty, trochę czytałem o nim, ale nie zachęciło mnie to. Może Tobie się uda:)

Trochę czasu minęło odkąd go obejrzałem, ale z tego co zapamiętałem film ukazuję niewygodną dla niektórych prawdę o świecie czyli min. o tym jak ludzkość jest manipulowana i jak człowiek sam siebie oszukuje. Jest w nim zawarta krytyka religii, a końcowe przesłanie jest zachęta do samodzielnego, krytycznego myślenia.

Kaim napisał(a):Jestem sceptycznie nastawiony do takiej twórczości (Ale może to nie taka). Kiedyś definicja sztuki brzmiała: Dopełnienie nauce, przez oddziaływanie na wrażliwość człowieka. Chwytanie za serce, dzięki temu kształcenie sumienia, empatii. Zgadzam się z tym, że piękno stoi w sztuce przed częścią rozumową. Dla tego najbardziej cenię dzieła przejmujące, wyciskające łzy. Bohaterowie powinni być dla nas godnym wzorem, przecież utożsamiamy się z nimi... Jest mnóstwo starych zasad takich jak ta, że wszystkie postacie powinny wzbudzać współczucie, niezależnie od roli jaką odgrywają, nie mogą być pokazanie bezwzględnie złymi, żeby w człowieku nie kształciła się nienawiść. Nikt nie powinien być obiektem pośmiewiska, w którym uczestniczy odbiorca, itp. Oczywiście zwykle nie da się tego zrobić idealnie, ale należy do tego dążyć.

Na pewno jest to ciekawy temat wart dyskusji. Jestem wrażliwym (nadwrażliwym) człowiekiem i jak najbardziej cenię dzieła wyciskające łzy, ale jeśli już mówisz o etyce to dla mnie ważna jest też prawda. Nie akceptuję fałszowania rzeczywistości poprzez słodzenie jej. Wtedy to już jest kicz, a kicz też nie jest etyczny.
Nie wiem w jakich filmach widzisz, że ktoś jest obiektem pośmiewiska, ale mam nadzieje, że nie chodzi Ci o te które wymieniałem. ;) W każdy razie istnieją takie filmy i sa to zazwyczaj produkcje amerykańskie gdzie na pośmiewisko wystawiani są słabsi a to jest już dno. :(

Kaim napisał(a):Weźmy taki fight club, pseudointelektualny film, człowiek czuje jakby mu mądrości przybyło, a gdzie w nim piękno? No i to co z niego ludzie wynoszą to właściwie samo zło...

Tu się jak najbardziej zgadzam. To głupi film bez żadnej wartości.

Kubricka oglądałem tylko Lśnienie... no cóż nie wiele to lepsze od FIght Clubu.

Kaim napisał(a):Kieślowski mnie nie zachęcił, widziałem chyba ze 4 filmy, stworzył nimi chyba jakąś nową dziedzinę, na swój sposób bardzo ambitne, ale trochę jak by tworzone bez oparcia, bez celu. Oglądałem z nim wywiady, robił bardzo złe wrażenie. Ponoć sam nie bardzo wiedział co u niego znaczy przeróżna symbolika.

Jeśli chodzi o wywiady to miałem podobne wrażenie. Jakoś nieprzyjemny człowiek z niego był. Być może nie wszystko rozumiał bo nie pisał scenariuszy sam tylko z Krzysztofem Piesiewiczem.

Kaim napisał(a):I co tu gadać o tym co się dzieje teraz.
Bardzo dobrze to ująłeś Kamski: "odbiorcy oczekują zupełnie innej formy" Takie filmy jak kiedyś już pewnie nie wrócą, spokojne, łagodne. Ale forma to nie treść, wciąż da się robić dobre filmy, a potrzeby są te same, nigdy się nie zmieniają.

Nie zgodzę się, że czasy są jedynym czynnikiem jaki ma wpływ na to co powstaje. W każdych czasach są filmy lepsze i gorsze w różnych stylach. Na pewo dzsiś też znajdziesz coś dla siebie. Już w dyskusjach o muzyce o tym pisałem, że nie ma takich czasów, że rodzą się sami geniusze albo same beztalencia.
https://www.facebook.com/chopinnieszablonowy
Avatar użytkownika
Arturo
Wirtuoz
Wirtuoz
 
Posty: 862
Skąd: Radom
Płeć: mężczyzna
Rok urodzenia: 1988

Re: Jaki film?

Postprzez Patrycjusz » niedziela, 30/07/17, 03:17

Kaim napisał(a):Andrei Tarkowski - Chyba najpiękniejsze filmy na świecie. Kiedyś kina były na nich przepełnione, teraz stały się bardziej filmami dla koneserów, ale polecam wszystkim bez wyjątku. Trzeba przywyknąć do wolnego tempa i czasem bardzo się skupić. Jak ktoś nie miał do czynienia z kinem artystycznym to będzie mu bardzo ciężko przebrnąć, choć ja obejrzałem jego Stalkera w wieku 15 lat i od tamtego czasu szukałem już praktycznie tylko takich filmów:)


Akurat kilka dni temu w końcu się zabrałem i obejrzałem. Bardzo podobał mi się klimat, wolne tempo, że tak to nazwę - introwertyzm dzieła. Co zrozumiałem, to zrozumiałem - przyznaję, że dość mało. Potem poczytałem o symbolice tego filmu, ile tam jest nawiązań do kultury, dzieł sztuki, książek. I muszę przyznać, że to nie dla mnie. Chyba za to właśnie kocham muzykę - ona nie nawiązuje, działa absolutnie abstrakcyjnie, jest... czysta. Może to postawa dyletancka lub ignorancja, ale mówię jak to odczuwam. Nie oznacza to, że zamierzam zrezygnować z filmów Tarkowskiego, Tarra czy Bergmana - są miodem dla oczu i uszu. I tyle mi wystarczy.

Od siebie polecę mniej symboliczne, a bardziej brutalne, bezpośrednie kino. Michael Haneke w filmach "Miłość" czy "Pianistka" rozprawia się z tym, co naprawdę ludzie mają w głowach.
Patrycjusz
 
Posty: 6
Płeć: mężczyzna
Rok urodzenia: 1993

Re: Jaki film?

Postprzez kamski » niedziela, 30/07/17, 15:53

Patrycjusz napisał(a):Od siebie polecę mniej symboliczne, a bardziej brutalne, bezpośrednie kino. Michael Haneke w filmach "Miłość" czy "Pianistka" rozprawia się z tym, co naprawdę ludzie mają w głowach.
Zgadzam się!

Kiedyś w tym wątku pisałem o Hanekem. "Biała wstążka" to arcydzieło filmowego dramatu.
Widziałeś "Ukryte"?

Najbardziej brutalny film Austriaka to chyba "Funny Games".
Avatar użytkownika
kamski
Audiofil
Audiofil
 
Posty: 213
Płeć: mężczyzna

Re: Jaki film?

Postprzez Arturo » środa, 2/08/17, 19:18

Kaim wspominał też o japońskich animacjach. Oglądałem Grobowiec Świetlików i to było piekne i wzruszające. :)
https://www.facebook.com/chopinnieszablonowy
Avatar użytkownika
Arturo
Wirtuoz
Wirtuoz
 
Posty: 862
Skąd: Radom
Płeć: mężczyzna
Rok urodzenia: 1988

Re: Jaki film?

Postprzez Verbal » poniedziałek, 21/08/17, 13:04

Arturo napisał(a):
Verbal napisał(a):
Arturo napisał(a):J lub francuski film Nieodwracalne, którego szczegółów może jednak nie będę przedstawiał. ;).



Film , który powinno się zobaczyć ale zawsze się żałuje ,że się go obejrzało. Taki paradoks.

Wczoraj obejrzałem polski film Plac Zabaw i żałuje. :/ Dobra gra aktorów, realistyczne dialogi, ale ta ostatnia scena pozostawia ranę na psychice. :( Nie wiem co o tym myśleć w sumie.



Podobne odczucie. Fakt , tyle ,że po " Nieodwracalne" to ja chyba miałem parodniową traumę.
Verbal
Słuchacz
Słuchacz
 
Posty: 65
Skąd: Warszawa
Płeć: mężczyzna
Rok urodzenia: 1965

Re: Jaki film?

Postprzez Verbal » poniedziałek, 21/08/17, 13:10

Warte polecenia

1. Projekt Aleksandy reż De Heer'a

2.Gett.Rozwód Viviane Absalom reż Elkabetz

Jak ktoś lubi lekko klaustrofobiczne realizacje :)


Warte odradzenia :) :

1 La La Land - za co te nagrody - pojęcia nie mam
Verbal
Słuchacz
Słuchacz
 
Posty: 65
Skąd: Warszawa
Płeć: mężczyzna
Rok urodzenia: 1965

Re: Jaki film?

Postprzez schubertpączek » piątek, 8/09/17, 03:58

Avatar użytkownika
schubertpączek
Wirtuoz
Wirtuoz
 
Posty: 659
Rok urodzenia: 1988

Re: Jaki film?

Postprzez Aurora_Borealis » poniedziałek, 13/11/17, 11:28

Polecam filmy "Okja" i "Lobster" :)
Aurora_Borealis
 
Posty: 1

Poprzednia strona

Powrót do Dyskusje na inne tematy